Zakupoholizm – mój problem

Piękne przedmioty otaczają nas wszędzie. Kuszące promocjami witryny sklepowe, reklamy w Internecie i telewizji. Podpatrzone u znajomej sandały (hit sezonu, musisz je mieć!).

Kto nie lubi pięknych rzeczy, niech rzuci kamieniem

Jak nie ulegać konsumpcjonizmowi? Nie wiem, sama często zadaję sobie to pytanie. Nowa bluzka to wspaniały zastrzyk endorfin i balsam na zły nastrój. Ale czy na pewno?

Moda interesowała mnie od zawsze.

Jako mała dziewczynka ubierałam lalki Barbie w nieszablonowe stylizacje, projektowałam ubrania na papierze oraz w Paincie, dumnie nosiłam kolorowe rzeczy. Moim marzeniem było zostać projektantką mody (niestety życie to nie bajka, mój zawód nie ma nic wspólnego z modą).

Niewinne zakupy czy poważny problem?

Oczywistym był dla mnie fakt, że moda = zakupy = wydawanie dużej ilości pieniędzy. Jak mogło być inaczej? Dzięki nowym, pięknym, markowym ubraniom czułam się wartościowa, bardziej pewna siebie, czułam się lepszym człowiekiem.

Czy to na dłuższą metę coś dało? Pełną szafę i pusty portfel!

W środku byłam wrakiem człowieka. Puszczona samotnie w wielki świat, którego nie rozumiałam. Prostolinijna dziewczyna z małej wioski, chcąca spełnić marzenia (jak się okazało kilka lat później, nie należały one do mnie). Piękne płaszcze, spodnie, koszule, idealna fryzura i makijaż, nienaganna postawa, prestiżowe studia, przystojny mężczyzna u boku – to miał być wyznacznik szczęścia.

Nie szata zdobi człowieka

Chyba troszkę się zagalopowałam, miało być o zakupach, a wyszła autopsychoanaliza! 😊

Wracając do tematu, byłam podatna na wszelkie promocje, okazje, kupowałam rzeczy, które owszem, były śliczne, lecz wcale nie czułam się lepiej. Pomogła mi praca nad sobą i wspaniali ludzie.

Zrozumiałam, że jestem wartościową osobą niezależnie od tego co robię, jakie mam poglądy i w co jestem ubrana. Moje podejście do zakupów również zmieniło się z czasem. Zamiłowanie do mody pozostało (a jakże!), jednak jestem bardziej rozważna przed kupnem kolejnej rzeczy.

Jak nie ulec szałowi zakupów?

Daleko mi do udzielania rad komukolwiek, ale wypracowałam sobie pewien schemat:

  1. Zastanów się, czy na pewno masz na to pieniądze (może zbliża się spłata raty OC?).
  2. Pomyśl, czy będzie Ci w tym ładnie (jednak nie masz rozmiaru XS jak ta modelka).
  3. Sprawdź, czy na pewno nie masz podobnej rzeczy (zapomniana czapka z wełny merino na dnie szafy).
  4. Prześpij się z tym! Kolejny dzień czasem pomaga spojrzeć na problem z innej perspektywy.

Jeśli mimo to, nowa czapka (wstaw cokolwiek) chodzi za Tobą i nie pozwala zasnąć, przy zakupie zwróć uwagę na:

  • skład,
  • stosunek jakości do ceny (paradoksalnie, czasem lepiej kupić coś droższego, z naturalnych tkanin, co może posłużyć nam kilka ładnych lat),
  • krój (moim zdaniem lepiej inwestować w klasyczne kroje, taka rzecz nigdy nie wyjdzie z mody),
  • zainteresuj się rzeczami z drugiej ręki (wymaga to sporej ilości czasu, ale można znaleźć niespotykane perełki, nie wydając przy tym milionów monet).

Jeśli masz jakieś doświadczenie, podziel się nim w komentarzu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *