Toronto czy Vancouver – gdzie lecieć po raz pierwszy?

Gdy wpadłem na pomysł wyjazdu do Kanady, nie zastanawiałem się nad dokładnym regionem. Automatycznie przyjąłem, że polecimy do Toronto. I pewnie byśmy tak zrobili, gdyby nie problemy, jakie napotkałem przy planowaniu trasy zwiedzania.

Dlaczego nie Toronto?

Największym wyzwaniem okazał się czas.

Ze względu na możliwości urlopowe Kasi, mieliśmy do dyspozycji dwa tygodnie. Zrobiłem research w internecie i wypisałem punkty podróży:

  • Toronto,
  • Montreal,
  • Quebec,
  • Nowy Brunszwik,
  • Nowa Szkocja,
  • Wyspa Księcia Edwarda.

Gdy zabrałem się za rozpisywanie terminarza, wyszło mi, że dwa tygodnie to za mało.

Nie chcieliśmy lecieć na drugi koniec świata tylko po to, żeby gonić jak szaleńcy i spędzić większość czasu w samochodzie, a jednocześnie nie byliśmy gotowi odpuścić niczego, co polecano w internecie, gdy chodzi o wschodnią Kanadę.

Zacząłem więc szukać alternatyw.

Przejrzałem dla inspiracji oferty biur podróży. Było mnóstwo wspaniałej Ameryki Południowej, ale pokusy uległy rozumowi (pisałem o tym tutaj: Dlaczego Kanada na urlop?).

Skąd pomysł na Vancouver?

W jednej z ofert mignęła mi Kanada Zachodnia.

Zobaczyłem zachwycające zdjęcia, przeczytałem o najpiękniejszej widokowo drodze na świecie i nagle jakby w mózgu zadziałały jakieś przekładnie. Przecież Kanada to nie tylko Toronto!

Sprawę przesądziły dwutygodniowe rozpiski na trasę Vancouver-Calgary.

Moje zamiłowanie do porządku i struktury odezwało się bardzo głośno. Skoro ktoś opracował już przewodnik i sprawdził, że można ten kierunek fajnie rozpisać na dwa tygodnie, to ja zrobię to tak samo, a może nawet i lepiej! No i wsiąkłem.

Miałem pewne obawy przed podzieleniem się moim odkryciem z Kasią.

No bo dopiero co zaskoczyłem ją pomysłem Kanady, roztoczyłem wizję połączenia cywilizacji z pięknem natury, romantycznych krajobrazów rodem z Anii z Zielonego Wzgórza, a tu nagle bum, zmiana, odpuścmy Toronto i wschód, polećmy na zachód, do Vancouver.

Kasia wysłuchała mnie, poprosiła, żebym pokazał jej w Google to, o czym mówię i powiedziała TAK. Mimo wcześniejszych obaw, nie byłem w sumie zaskoczony. Szybie decyzje to domena mojej Żony. [Cześć, Kici, dzwonię, żeby powiedzieć Ci, że właśnie sprzedałam i kupiłam samochód.]

Finalnie zatem robimy taką trasę:

  • Vancouver,
  • Jasper,
  • Banff,
  • Calgary.

To oczywiście tylko główne punkty, rozpiska jest bardziej szczegółowa, ale o tym innym razem.

Czy żałujemy, że nie Toronto?

Nie, niczego nie żałuję. Edith Piaf.

Wprawdzie nie byliśmy we wschodniej Kanadzie i nie wiemy, co moglibyśmy tam spotkać, ale po zapoznaniu się z materiałami w internecie, zachodnia Kanada wydaje się bardziej interesująca.

Koresponduje to również z moimi odczuciami na temat USA: Nowy Jork i wschodnie wybrzeże były spoko, ale Kalifornia, zachodnie wybrzeże i San Francisco to jest dopiero petarda! Myślę, że podobnie może być z Kanadą.

Przekonamy się niebawem. Gdy piszę te słowa, do naszego wylotu został mniej niż miesiąc.

A ty co wybierasz, Toronto czy Vancouver? Daj znać w komentarzu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *