O gastronomii w Kanadzie

Cześć!

Dawno tu nas nie było. Dziś chciałabym poruszyć istotny dla mnie (jak na łasucha przystało) temat. Co oferują kanadyjskie restauracje i puby? Czy tamtejsza kuchnia zrobiła na nas wrażenie? Czy jakaś potrawa podbiła nasze podniebienia? Czy było drogo?

Wyjeżdżając do Kanady, nie miałam złudzeń co do gastronomii. Byłam przygotowana na to, że jedzenie pewnie mnie nie zachwyci. Tak również się stało. Być może w innej części kraju, być może, gdybyśmy dysponowali większym budżetem byłoby inaczej. Niemniej, przez te dwa tygodnie nasze układy trawienne nie przysporzyły problemów 🙂

Sklepy spożywcze

Zdecydowaliśmy, że śniadania i kolacje będziemy spożywać we własnym zakresie. Wobec tego, pierwszego wieczoru wybraliśmy się do supermarketu w Vancouver. Wnętrze sklepu wyglądało dość podobnie do polskich dyskontów. Co nas zaskoczyło, to przede wszystkim, duże (czasem wręcz ogromne) opakowania. Mleko w litrowym kartonie? Nie było na to szans. Sto gramów chudej wędliny? Zapomnij. Cytując słowa jednej piosenki: everything counts in large amounts. Jeśli chodzi o asortyment, był on dość porównywalny do polskich sklepów.

Czy było coś, co szczególnie zapadło nam w pamięć? Tak, smak (a raczej jego brak) kanadyjskiego pieczywa. Słodkie, bez wyrazu, z dużą ilością konserwantów. Kanadyjskie słodycze również nie przypadły nam do gustu. Natomiast ciekawym rozwiązaniem były duże tace z pokrojonymi, gotowymi do spożycia owocami.

Restauracje

Mimo, że w wynajętych mieszkaniach mieliśmy pełne wyposażenie AGD pozwalające na ugotowanie obiadu, zgodnie uznaliśmy, że będziemy jadać je na mieście. Nasz budżet nie pozwolił nam na ekskluzywne miejsca, ale staraliśmy się szukać miejsc, które miały ocenę min. 4,5 na Google. W Vancouver nie znaleźliśmy miejsca z typowo kanadyjską kuchnią. Dominowały miejsca z kuchnią azjatycką. Nie próbowaliśmy również poutine, czyli kanadyjskiej przekąski składającej się z frytek, sera i sosu pieczeniowego (cóż, może innym razem się skusimy).

Podczas pobytu w Vancouver odwiedziliśmy kilka miejsc. Próbowaliśmy burgerów, pizzy, owoców morza, ryb oraz poke bowl. Wszystkie dania były naszym zdaniem poprawne. Burgery i pizza nie miały podejścia do naszych polskich restauracji. Najbardziej smakowały nam krewetki z syropem klonowym. W Jasper pozytywnie zaskoczył nas chlebek z mięsem z bizona, karczochami i mozzarellą. Niestety, ze względu na to, że byliśmy już spłukani, nie zdecydowaliśmy się skosztować ponoć kultowych steków w Calgary. I to chyba byłoby na tyle…

No cóż, nie była to pizza neapolitańska, ale było całkiem smacznie!

 

Klasyka gatunku – typowa kuchnia Ameryki Północnej

 

Rybka w Vancouver

 

Rybka w Vancouver c.d.

 

Lokalna kuchnia w Jasper

 

To było naprawdę pyszne!

 

Wariacja na temat schabowego

 

Tosty na obiad? Czemu nie!

 

Kawiarnie

Po naszej trasie przewijały się dwie kawiarnie: Starbucks i Tim Hortons. Ta pierwsza jest już w Polsce znana, natomiast ta druga to kanadyjska sieć kawiarni założona przez hokeistę Tima Hortona. Serwują tam kawy (między innymi latte z ogromną ilością syropu, a także americano, espresso i cappuccino), herbaty, kanapki, a nawet posiłki na gorąco (podobnie jak w McDonalds). Byliśmy tam kilka razy, głównie ze względu na niskie ceny, było całkiem znośnie.

Nie byłabym sobą, gdybym nie szukała urokliwych miejsc, które nie są sieciówkami. W Vancouver, Kamloops i Calgary znaleźliśmy kawiarniegdzie zaserwowano nam pyszne przelewy.

Revolver Coffee w Vancouver

 

Takie kawiarnie lubimy!

 

Amplified Cafe w Kamloops

 

Dobry przelew nie jest zły!

Puby

Coś, co tygryski lubią najbardziej. Największe zaskoczenie kulinarne podczas naszego wyjazdu! W większości miejsc, które odwiedziliśmy, był lokalny browar. A czy jest coś lepszego niż zimny nektar po zrobieniu 30 tysięcy kilometrów jednego dnia? Nie jesteśmy znawcami gatunków piwa, ale dla wielbicieli sour beer zachodnie wybrzeże Kanady to raj dla podniebienia.

Kraftowe piwo w Granville Island

 

Browar w wiosce olimpijskiej w Vancouver

 

A tak było w środku 🙂

 

Designerska puszka piwa w Jasper

Ceny

Ceny w sklepach, restauracjach, kawiarniach i pubach były trzykrotnie większe niż w Polsce (może oprócz Tima Hortonsa, gdzie kawy i posiłki były nawet nieco tańsze niż w Polsce).

Jeśli jesteście smakoszami, to zachodnia Kanada raczej Was nie zachwyci. Co innego miłośników piwa. Mimo wszystko polecamy otwierać się na nowe doznania kulinarne. Ehh, w zasadzie to szkoda, że nie spróbowaliśmy poutine, prawda, Wojtku?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *