Bootlegi – pasja dziwna jak każda inna

Gdy mówię komuś, że zbieram bootlegi, często słyszę pytanie „a co to jest?”.

Gdy dodaję, że za starych dobrych czasów wymieniałem się bootlegami pocztą, zaciekawienie przybiera na wadze – młodsi ode mnie nie dowierzają, a starsi odbywają sentymentalną podróż w czasie, gdy przesyłkami pocztowymi nadawało się różne rzeczy. Ale że jakieś bootlegi?

Czym jest bootleg?

Bootleg to nieoficjalne nagranie koncertu.

Czasem lepsze, czasem gorsze, a czasem zupełnie beznadziejne, szczególnie, gdy chodzi o dawne bootlegi, np. z lat 80. Prawdę mówiąc, niekiedy bywa tak, że bootlegu nie da się w ogóle słuchać, ale zbiera się go po to, żeby mieć. Dziwne? Wytłumaczę później.

Źródła bootlegów

Bootleg jest najczęściej nagrywany przez osobę, która wchodzi na teren koncertu ze sprzętem rejestrującym. Kiedyś na forach kolekcjonerskich można było poczytać historie o ukrywaniu takiego sprzętu przed ochroną na bramce wejściowej, np. w majtkach.

Dzisiaj jest łatwiej, bo sprzęt się zminiaturyzował. Przy czym, w środowisku bootlegowskim nagrania wykonane telefonem nie są uznawane za pełnowartościowe bootlegi.

Bywa i tak, że bootleg jest nagraniem audycji radiowej, telewizyjnej czy transmisji internetowej. Wtedy jakość jest najczęściej lepsza niż przy nagraniach z publiczności. Na stronach kolekcjonerskich takie bootlegi są określane skrótem PRO (przy wideo) albo FM (przy audio).

Zdarza się też określenie SDB – to informacja, że audio pochodzi bezpośrednio z konsolety.

Ja lubię najbardziej dobrej jakości nagrania z publiczności. Dlatego, że najmocniej oddają atmosferę koncertu. Dźwięk jest naturalny, słychać reakcje ludzi, oklaski, gwizdy itp.

Oglądam bootleg

Oglądam bootleg AUD Multi-Cam z koncertu Iron Maiden w Amsterdamie.

Przy tych profesjonalnych źródłach nagrań ogólna jakość dźwięku jest lepsza, ale z naciskiem na muzykę, zanika magia publiczności.

To tak jak z transmisjami koncertów w telewizji – niby wszystko fajnie, bo kilka kamer, ciekawe najazdy na muzyków, dużo detali, ale człowiek nie czuje się tak, jakby faktycznie był wśród publiczności. Dobrej jakości bootleg AUD (bo tak określa się skrótowo nagranie z publiczności) pozwala najpełniej poczuć atmosferę koncertu.

Majstersztykiem potrafią być tzw. multi-camy, czyli bootlegi wideo montowane z różnych źródeł. Kilku gości idzie na koncert, każdy nagrywa z innego miejsca, a potem ktoś składa to w całość i powstaje bootleg typu Audience z jego zaletą naturalności, a przy tym z kilkoma różnymi ujęciami.

Rodzaje bootlegów

Są dwa rodzaje bootlegów: audio i wideo.

Najbardziej na jakości zyskały wideo, z wiadomych względów. Jeśli chodzi o audio, różnice na przestrzenii lat nie są tak duże. Ba, można spotkać bootlegi z lat osiemdziesiątych, które brzmią lepiej niż te najnowsze. Jakość dźwięku zależy od m.in.:

  • miejsca, w którym podczas koncertu stał nagrywający,
  • zachowania ludzi obok,
  • odgłosów naturalnych (np. wiatr na stadionie),
  • jakości nagłośnienia,
  • akustyki w obiekcie.

Nigdy nie byłem nagrywającym, więc w szczegóły techniczne nie wchodzę.

Opowiem natomiast, jak to jest być kolekcjonerem bootlegów.

Kolekcjonowanie bootlegów

Bootlegi można zdobyć z różnych źródeł:

  • kupno,
  • wymiana fanowska,
  • pobranie z internetu.

Kupowanie bootlegów

Bootlegów nie powinno się sprzedawać, bo to wydania nieoficjalne, przeznaczone do wewnętrznego obiegu fanowskiego. Nagrywający, wypuszczając w świat swoje dzieci, najczęściej rozpowszechniają notkę o zakazie sprzedaży bootlega.

Są jednak podmioty, które wydają bootlegi w sposób podobny do oficjalnych koncertówek.

No i są kolekcjonerzy, którzy kupują. Bo takie wydawnictwo fajniej wygląda na półce niż płytka wypalona w domu. Bywając na giełdach winyli, często spotykam bootlegi na czarnej płycie.

Wymiana bootlegów

Gdy zaczynałem zbierać bootlegi, jakoś koło 2005 r., popularna była wymiana fanowska. Pasjonaci prowadzili rejestry posiadanych nagrań, nawiązywali kontakty i wymieniali się tym, co mają.

Z łezką w oku wspominam te czasy, gdy wypalałem płyty, pakowałem do bąbelkowej koperty i tłumaczyłem pani na poczcie, żeby uważała z przybijaniem stempla, bo mogą pęknąć. Potem trzeba było już tylko czekać na przesyłkę z drugiej strony. Zasada była prosta – ten, kto inicjował wymianę, wysyłał pierwszy, a gdy wszystko się zgadzało, otrzymywał przesyłkę zwrotną.

Fajnie, bo trzeba było się napracować, żeby zdobyć poszukiwany bootleg. Jakże wyborniej smakował odsłuch takiego nagrania niż dzisiaj, gdy wystarczy kliknąć i pobrać na dysk.

Pobieranie bootlegów

Obecnie króluje internet.

Są strony gromadzące fanów bootlegów, które pozwalają udostępniać i pobierać bootlegi. Choć gdy porównuję ilość pojawiających się w sieci nagrań, widzę, że i tak jest ich dużo mniej niż kiedyś. Albo po prostu wypadłem z obiegu i nie mam dostępu do tych zasobów, gdzie dzieje się najwięcej.

Ja urzęduję na DIME. To prywatny tracker torrentowy łączący kolekcjonerów. Jedni wrzucają, drudzy pobierają. Kluczowe jest zachowanie odpowiedniego ratio, czyli stosunek pobranych gigabajtów do udostępnionych gigabajtów.

Chodzi o to, żeby nie być tylko pasożytem, ale również dzielić się z innymi.

Dlaczego zbieram bootlegi?

Bo lubię.

Wiem, że większości z nich nigdy nie odsłucham, ale cieszy mnie to, gdy mogę wypalić płytę, wydrukować okładkę i postawić bootleg na półce.

Bootleg DVD z okładką

Świeżo „wydany” domowym sposobem bootleg.

Odczuwam w ten sposób również szczególną więź z zespołem, a konkretnie Iron Maiden, bo tylko ich bootlegi zbieram. Są jednak kolekcjonarzy, którzy gromadzą nagrania wielu kapel. To już dla mnie zbyt wiele. Interesują mnie wyłącznie bootlegi tego bandu, z którym jestem najbliżej.

A to jest właśnie Iron Maiden. Jakoś od 13 roku życia.

Miałem to szczęście, że doświadczyłem wymiany fanowskiej, pakowania płaty, wysyłania ich nawet za ocean. Dzisiaj już tylko internet. Ściągam, wypalam, kataloguję. Ostatnio postawiłem nawet na nowo moją stronę kolekcjonerską.

Cieszy mnie to, serio! Fajne oderwanie od codziennych obowiązków.

A Ty co myślisz o bootlegach? Daj znać w komentarzu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *