Dlaczego chodzimy na giełdy winyli?

Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia dla mnie było wydawanie jakichkolwiek pieniędzy na płyty. Przecież mamy serwisy streamingowe, prawda? Całkiem niedawno wszystko się zmieniło – zaczęłam cieszyć się muzyką z nośników fizycznych.

Jak do tego doszło?

Podczas promocji w jednej z sieciówek (ach, te promocje!) dorwałam CD „Combat Rock” The Clash zawierający mój ukochany „Rock the Casbah”. Powoli, systematycznie moje M2 zapełniało się nośnikami CD. Przełomem okazało się odkrycie dźwięków serwowanych przez gramofon.

Gramofon i winyle

Kącik gramofonowy w naszym mieszkaniu

Gdy poznałam mojego Męża, posiadał on już dość obszerną kolekcję płyt winylowych:

    • rock polski,
    • rock zagraniczny,
    • blues,
    • metal,
    • pop.

Płyty te zazwyczaj pochodziły z drugiej ręki. Zastanawiałam się, dlaczego? Przecież można kupić pachnące nówki.

Wszystko zmieniło się podczas giełdy winyli. Ta ekscytacja, gdy odnajdujesz pierwsze wydanie ulubionej płyty! Kiedy odpalasz ją w domu i cieszysz się każdą nutą. Jakież było moje zaskoczenie po odsłuchaniu „Songs of Faith and Devotion” Depeche Mode z czarnej płyty! Dotychczas obcowałam z tym wydawnictwem za pośrednictwem streamingu (biję się w pierś). Dźwięki gramofonowi odkryłam nowe warstwy i dopracowane do perfekcji dźwięki (Alan, wróć!).

Alan Wilder? Może co najwyżej pocałować Petera Gordeno w piętę. #ktowietenwie
Wojtek

Depeche Mode - Songs of Faith and Devotion

Winylowe wydanie SoFaD.

Jak wyglądają giełdy winyli?

Obecnie, w miarę możliwości czasowych, wybieramy się na giełdy.

Mąż buszuje przy hard-rocku, ja przy alternatywie i nowej fali. Skrzynki z płytami są podzielone gatunkami, co bardzo ułatwia znalezienie upragnionej perełki.

Skąd bierzemy informacje o giełdach winyli? Odpowiedź jest prosta: z Facebooka! Jeżeli masz ochotę uczestniczyć w takim wydarzeniu, możesz wpisać frazę „giełda winyli” w wyszukiwarkę i sprawdzić, czy coś takiego dzieje się w twoim mieście.

Jak często się odbywają?

Nie śledzimy grafiku tych wydarzeń tak regularnie, natomiast „główne giełdy” pojawiają się w Łodzi około raz na kwartał. Nazwałam je tak, gdyż pojawiają się jeszcze mniejsze giełdy, np. podczas targów staroci.

Na targach staroci rzadko kiedy zdarza się znaleźć coś ciekawego. Są to najczęściej typowe, stare, polskie płyty typu Bajm, Perfect, Maanam. Jeśli ktoś zbiera winyle trochę dłużej, takie egzemplarze ma już najczęściej w swojej kolekcji. Zdecydowanie polecam „główne” giełdy skoncentrowane na muzyce.

Wojtek

Ile kosztują płyty winylowe?

Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy od:

  • stanu nośnika,
  • unikatowości,
  • wydania (pierwsze czy kolejne),
  • widzimisię sprzedawcy.

Paradoksalnie, używane płyty sprzed lat są droższe od nowych.

Przykład: za pierwsze wydanie wspomnianego wcześniej „Songs of Faith and Devotion” zapłaciliśmy 1000 zł, podczas gdy nowa płyta analogowa kosztuje ok. 150 zł.

Są pewne zalety kupowania płyt Depeche Mode. Np. takie, że mogę wtedy kupić również Metallicę.Wojtek

Metallia i Depeche Mode z giełdy winyli

Depeche Mode i Metallica z giełdy winyli.

Czy ktoś kiedyś nas oszukał?

Czy płyta po odsłuchaniu w domowym zaciszu okazała się wadliwa? Nie, choć zdarzają się egzemplarze „bardziej” trzeszczące.

Jeżeli masz obawy dotyczące jakości danego nośnika, to coraz częściej na giełdach sprzedawca posiada gramofon, żeby sprawdzić dany egzemplarz. Gdy upatrzyłam sobie pierwsze wydanie mojej ulubionej płyty (chyba już wiesz, która to), sprzedawca był bardziej zestresowany niż ja! Namawiał mnie, aby wszystko dokładnie sprawdzić przed zakupem.

Minusy giełdy winyli

Dobrze, aby nie było tak kolorowo, napiszę o potencjalnych minusach.

  1. Winyle, a także ich opakowania (szczególnie te stare) zawierają kurz. Ciężko się go pozbyć. Wydaje się to błahostką, lecz może sprawiać spory kłopot alergikom.
  2. Brak możliwości płatności kartą – na szczęście większość giełd odbywa się w galeriach handlowych, gdzie kilkadziesiąt metrów stoją bankomaty.
  3. Winyle zajmują dużo miejsca, przez co brakuje przestrzeni na powiększenie mojej garderoby! 🙂

Z tym kurzem to faktycznie prawda. Gdy pogrzebię w starych płytach, potrafi rozboleć mnie gardło, zaczynam kichać, łzawią mi oczy, a w ekstremalnych przypadkach odczuwam lekką duszność. Dlatego część najstarszych płyt przechowuję w szczelnie zamniętej skrzyni i nie zaglądam zbyt często. Po co mi one zatem? Cóż, sam fakt ich posiadania jest dla mnie czymś fajnym. Ludzie zbierają różne rzeczy, ja zbieram płyty. A garderoba? Śmiem twierdzić, że łaszki zajmują jednak więcej miejsca 😉
Wojtek

Podsumowanie

Nawet jeśli uważasz, że streaming to najlepszy wynalazek od czasu żarówki, to zachęcam cię do wybrania się na giełdę winyli.

Kto wie, może w ten sposób zacznie się i twoja przygoda z czarną płytą?

Dla mnie streaming też ma plusy, ale jeśli mam czas to wolę delektować się dźwiękami z gramofonu.

Do zobaczenia na kolejnej giełdzie!

Winyle z giełdy

Nasze ostatnie zdobycze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *